| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          


O mnie: Pracuję w Polskim Związku Głuchych w Łodzi. Zajmuję się pisaniem wniosków o dotację i zarządzaniem projektami. Poza tym prowadzę szkolenia dla organizacji pozarządowych współpracując w tym zakresie między innymi z Europejskim Centrum Edukacji Społecznej z Łodzi. Prowadzę zajęcia przede wszystkim z zarządzania projektami, finansowania działań organizacji pozarządowych czy prowadzenia działalności gospodarczej. Interesują mnie też kwestie związane z prowadzniem kampanii 1%. Sam byłem przez dwa lata koordynatorem pierwszych kampanii 1% dla ZHP.
Ulubiona muzyka: Lubię Pogodno, Lecha Janerkę i większość utworów w klimacie "Gitarą i piórem".
Ulubione filmy: Gladiator, Piękny umysł, Trylogia - nie jestem zbyt oryginalny w tym zakresie.
Hobby: W wolnych chwilach pasjonuję się polityką i harcerstwem. Jestem komendantem szczepu w hufcu Łódź Widzew i szefem komisji rewizyjnej w hufcu.
Jeśli chodzi o zainteresowanie polityką to może się to wydawać dziwne ale mam to od dawna. Mimo, że w 1989 roku miałem mało lat to wiedziałem, że gen. Czesław Kiszczak nie sformułował rządu i że nowym premierem będzie Tadeusz Mazowiecki. A jedną z pierwszych moich lektur była książeczka z karykaturami i wierszykami o rządzie Mesnera. A z wykształcenia jestem historykiem.

Zachęcam wszystkich do komentowania oczywiście :-)

To blog o mojej ulubionej młodzieżowej organizacji.
RSS
niedziela, 14 września 2008
Program - wpis ukazał się także na www.zhp24.net

Od 11 do 13 września odbywało się w Bratysławie Europejskie Forum Wolontariatu. Konferencja zorganizowana przez Słowacką Radę Młodzieży zajmowała się różnymi aspektami wolontariatu. Z mojego punktu widzenia najciekawsze były dwa aspekty poruszone na tym spotkaniu. O pierwszym napiszę więcej w najbliższych dniach - okazuje się, że głupie pomysły na to, że członek stowarzyszenia nie może być uznany za wolontariusza nie są tylko polską specjalnością.

Druga interesująca i inspirująca prezentacja dotyczyła programu opracowanego właśnie przez Junaka. Otóż czescy skauci postanowili wprowadzić w całej organizacji nowy program. Tak tak, w całej organizacji jeden program. Opracowana na cztery lata propozycja opiera się na świecie fantasy, przewiduje czteroletnie działanie (czyli przez cały okres bycia skautem), oparta jest na czterech interaktywnych książeczkach, które każdy z uczestników sam sobie kupuje. Dlaczego Czesi tak robią? Bo postanowili, że czas skończyć ze skojarzeniami, które wiążą Junaka z "historyczną wioską", "organizacją, która zajmuje się tylko tradycją", "bezsensownym bieganiem po lesie". Czy te skojarzenia nie są Ci, drogi czytelniku, znajome? Mnie się wydają. Ale niestety my w ZHP nic z tym nie robimy. Doskonałym przykładem może być tu moja własna chorągwiew. Mamy w niej pion programowy. Jest więc zastępczyni komendantki ds. programowych, są szefowie czterech referatów odpowiadających pionom metodycznym, są wreszcie "programowcy" w hufcach. I co? I nic. Nic z tego nie wynika. W ostatnich latach nie powstała w chorągwi żadna oferta dla drużyn i dla zuchów, harcerzy, HSów i wędrowników. Dlaczego? Nie wiem. Może mamy tych "programowców" za mało kreatywnych i dynamicznych? A może nikt nie wie czego od nich wymagać? Może wreszcie oni sami nie wiedzą po co są?

A po co powinni być wg mnie? Powinni wspierać działanie drużyn. Jak? Przede wszystkim we współpracy z ludźmi od pozyskiwania środków. Mój pomysł na zorganizowanie "programu" w ZHP jest niezmienny od lat. GK powinna zapewniać zestaw wielu większych i mniejszych propozycji programowych - jedno i wieloletnich. Niech będą to prostsze lub trudniejsze zadania. Drużynowy/drużyna będą wybierali sobie z tego to co ich interesuje, odpowiada na ich potrzeby. Razem z propozycją idą pieniądze ( o ile są potrzebne), niewielkie, łatwe do rozliczenia. Bo zwykłej drużynie na realizację ciekawego zadania wystarczy czasem 500 zł. Pieniądze te często trudno znaleźć a pozwoliłyby robić dużo bardziej atrakcyjne rzeczy niż obecnie. Mając do dyspozycji propozycję zadań i pieniądze drużyny działały by lepiej niż dzisiaj. Oczywiście w żaden sposób nie zwalniało by to od pracy z drużynowymi wszelkiego rodzaju kształceniowców. Takie wsparcie jest i będzie niezmienne. Co jeszcze zyskujemy dzięki takiemu systemowi pracy? Orgomną liczbę materiału promocyjnego. Bo efektami działań trzeba by się podzielić z dotującą nas GK. Czyli dysponowalibyśmy ogromną liczbą zdjęć, filmów i wszelkiego rodzaju wytworów harcerskiej myśli. Byłoby fajnie prawda? Drugim, nie mniej ważnym a właściwie nawet znacznie ważniejszym aspektem takiego systemu byłaby możliwość świadomego kreowania oblicza programowego naszej organizacji przez jej zarząd. Moglibyśmy, dzięki odpowiednim propozycjom programowym, stawać się takimi jakimi chcemy być.

Rola hufcowych programowców polegałaby z jednej strony na pomocy młodszym drużynowym w realizowaniu części z proponowanych przez GK zadań a z drugiej na opracowywaniu propozycji lokalnych. I wyławianiu takich pomysłów, które można by wykorzystywać gdzieś indziej lub promować centralnie i na ich podstawie opracowywać następne działania.

A jaką rolę widzę w takim systemie dla programowców z chorągwi? Żadną. Jest to zupełnie zbędna struktura, którą trzeba zlikwidować.

Takie działania mogłby być finansowane np. z wpływów z 1%. Narzędzie do tego jest gotowe. To Fundusz Małych Grantów im. Michała Grażyńskiego. GK Teresy Hernik co prawda go zabiła ale myślę, że jeszcze jest dla tego projektu nadzieja na nowe życie.
23:26, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 września 2008
ZHP24.net

Czasem będę pisał na www.zhp24.net ale przede wszystkim będę czytał. Bo tam mądrzy ludzie piszą.

09:16, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 sierpnia 2008
Rocznica

Ciężkie duszne i upalne
Są noce sierpniowe,
Śpią już ludzie, śpi już miasto,
Śpi Hradec Kralowe.

Stał mężczyzna w progu domu
I oczom nie wierzył,
W Hradcu Kralovem, w Hradcu Kalovem
Dudni krok żołnierzy.

A kobieta przerażona
Patrzy zza firanki
W Hradcu Kralovem, w Hradcu Kralovem
Dudnią polskie tanki.

W Hradcu dni są niespokojne
I noce zatrute,
Miażdży bruk polski żołnierz
Swym podkutym butem.

Była wolność i swoboda,
Była demokracja,
W Hradcu Kralovem, w Hradcu Kralovem
Polska okupacja.

Nie z twojego rozkazu
Grzmią buty wojskowe,
Lecz co ty zrobiłeś
Dla Hradec Kralove?

Jacek Tarkowski

09:33, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 lipca 2008
Silesia dzień III
Powoli rozkręca się biuro i przyjechali pierwsi uczestnicy. Konkretnie harcerze z hufca Ziemi Dzierżoniowskiej. W sumie 50 osób. Jak szybko policzyłem jest to 10% polskiego kontyngentu. No trochę mniej bo wszystkich Polaków będzie 570. Ciekawe czy jutro będziemy obchodzili urodziny skautingu. W końcu to okrągła 101 rocznica :)
Otwarcie będzie o 20.00 ale jutrzejszy dzień zacznie się duuuuużo wcześniej. Pierwsze patrole są spodziewane ok. 7.00 rano.
18:51, kowlaklodz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 lipca 2008
Silesia dzień I
Pierwszy dla mnie. Chociaż dla przynajmniej części spotkanych przeze mnie osób już kolejny. Prace przygotowawce sobie trwają i posuwają się do przodu. Teren zlotu to teren OH w Chorzowie. Na pierwszy rzut oka ma on sporo zalet - jest różnorodny, ogrodzony itp. Mam nadzieję, że na koniec też będę mógł powiedzieć, że miejsce zostało dobrze wybrane.
Udało nam się dzisiaj z Kasią Kocybą ustalić, mniej więcej, ilu będzie Polaków (ok. 570) ale pewnie i tak życie 1 sierpnia ten pogląd zweryfikuje. Na razie Polacy są w mniejszości bo na ok. 300 członków IST naszych harcerzy jest ok. 100. Czekam sobie cierpliwie na rozwój wypadków :) i nie przemęczam się.
22:29, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 lipca 2008
Silesia, Silesiae, Silesiae, Silesiam, Silesia, Silesia
Jutro jadę na IX Zlot Skautów Europy Środkowej do Chorzowa. W miarę możliwości będę tu codziennie pisał jak mi tam czas mija. A może i czas na jakąś szerszą refleksję się znajdzie.
Na razie jestem dobrej myśli :)
21:56, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Zmiany w ustawie o działalność pożytku publicznego i o wolontariacie ciąg dalszy

Stanowisko Insytutu Spraw Publicznych 

1. Definicja wolontariusza (Art. 2 pkt.3)

Powinno się rozważyć sformułowanie ogólniejszej definicji wolontariusza, która nie będzie wiązała tej działalności bezpośrednio z regulacjami ustawowymi. Z badań nad funkcjonowaniem UDPP, które przeprowadził ISP wynika, że obecnie wolontariat postrzegany jest wyłącznie w kontekście ustawy, przez co paradoksalnie dezawuuje się pojęcie postawy społecznikowskiej w tradycyjnym ujęciu stanowiącej sedno instytucji wolontariatu. W sytuacji, gdy wolontariusz wykonuje świadczenia bez wynagrodzenia, ale jednocześnie nie chce z różnych względów instytucjonalizować swej aktywności (np. nie zależy mu na podpisywaniu umowy wolontariackiej), z punktu widzenia przepisów UDPP trafia do „szarej strefy”. Proponujemy zatem, aby na poziomie definicji pojęcia „wolontariusz”, rozważyć sformułowanie, że za wolontariusza uważa się osobę „która ochotniczo i bez wynagrodzenia wykonuje świadczenia na rzecz organizacji pozarządowych oraz podmiotów wymienionych w art. 3 ust. 3 w zakresie ich działalności statutowej lub na rzecz organów administracji publicznej.”. Przepisy formalizujące pracę wolontariuszy powinny być raczej opcją, dla osób, którym zależny na usztywnieniu tych relacji, a nie jedyną obowiązującą postacią wolontariatu. Popieramy jednocześnie rozwiązanie zawarte w projekcie nowelizacji (w art. 42a) przewidujące wykluczenie możliwości wykonywania pracy wolontariackiej (w rozumieniu ustawy) przez członków stowarzyszenia pracujących na rzecz swojej organizacji. Niepokojące zjawisko przekształcania się stowarzyszeń, w swoiste „spółdzielnie wolontariackie” zauważyliśmy przeprowadzając ostatnie badania poświęcone funkcjonowaniu ustawy. Jednakże uważamy, że przepis ten powinien zostać doprecyzowany, ponieważ trzeba zakładać, że w działalności stowarzyszeń występują sytuacje, w których praca ich członków wykonywana na rzez organizacji będzie jednak miała charakter wolontariatu. Na przykład członkowie stowarzyszenia opiekujący się grobami żołnierzy, wykonujący swoją pracę nieodpłatnie, w różnych częściach kraju, nie powinni być pozbawiani przywileju traktowania jako wolontariusze i związanych z tym praw, do zwrotu kosztów podróży, ubezpieczenia, czy prawa do uzyskania zaświadczenia o wykonanej pracy.

 

Sprawa nie jest nowa bo stanowisko ISP jest sprzed miesiąca chyba ale dowodzi, że zupełnie rozmijamy się w potrzebie definiowania lub nie wolontariuszy. Niestety zupełnie nie wiem czy jest "spółdzielnia wolontariacka" a chęteni bym się tego od autorów stanowiska dowiedział. Tak to jest jak o sprawach członkowskich wypowiadają się pracownicy lub wolontariusze fundacji gdzie ten problem zupełnie nie istnieje. 

17:31, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 maja 2008
Komunikat GK ZHP
Są chwile gdy człowiek ma gorszy moment w życiu, wydarza się coś smutnego lub niemiłego. Ale zawsze wtedy zdarzy się coś co wywołać może uśmiech. Bo przecież skaut śmieje się i gwiżdże w najgorszym nawet położeniu.
 
Dzisiaj o mój dobry humor zadbały władze naczelne (wykonawcze) mojej ulubionej organizacji młodzieżowej:
 
Specjalnościowa Akcja Szkoleniowa 2008 INFORMACJA
Główna Kwatera ZHP zaprasza wszystkich zainteresowanych na obozy Specjalnościowej Akcji Szkoleniowej organizowane przez Fundację Harcerstwa Polskiego „Schronisko Głodówka" SASy proobronne:
- Kurs skałkowy w terminie: 21-28. czerwca 2008
- Obóz proobronny z kursem spadochronowym w terminie: 1-14 lipca 2008
- Kurs instruktorów drużyn artystycznych w terminie: 27 lipca- 10 sierpnia 2008
- Szkoła Turystyki Górskiej w terminie: 14-28 sierpnia 2008
oraz
SAS proobronny o specjalności żeglarskiej - obóz specjalnościowy z kursem żeglarskim
w terminie: 25.06 -15.07.2008 r w Ośrodku Szkoleniowo - Wypoczynkowym ZHP
w Zarzęcinie.
Więcej informacji na stronie: http://glodowka.com.pl/
hm. Krzysztof Budziński, zastępca Naczelnika ZHP
 
Na kursie instruktorów drużyn artystycznych to pewnie będą się przygotowywać do występów na festiwalu w Kołobrzegu albo będą uczyli się pięknie malować twarze w panterkę czy sklejać modele czołgów. SAS proobronny daje jeszcze więcej możliwości. Mogą być różne specjalizacje: piracka,  wikingowie, dzieci admirała Nelsona. Naprawdę całe bogactwo :)
Aż chciałby człowiek pojechać na taki SAS. 
 
15:23, kowlaklodz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 maja 2008
Problem z ustawą o działalności publicznego i o wolontariacie - a konkretnie z jej nowelizacją
Treść artykułu: Art. 42a. Nie jest wolontariuszem członek stowarzyszenia wykonujący na jego rzecz pracę społeczną w rozumieniu art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach.”
 
Treść uzasadnienia: wolontariat i praca społeczna członków stowarzyszeń są odrębnymi instytucjami, mającymi u swych podstaw różne cele i założenia. Wolontariat jest określany jako bezpłatne, dobrowolne działanie na rzecz podmiotów spoza najbliższego otoczenia. Podkreśla się rolę wolontariusza, jako osoby pochodzącej z zewnątrz w stosunku do podmiotu, na rzecz którego wykonuje świadczenie. Funkcjonowanie stowarzyszeń opiera się natomiast na istnieniu stałych więzi w obrębie grupy jaką jest dane zrzeszenie. Wolontariat ma w sobie element spontaniczności, jest to dobrowolna pomoc ad hoc, podczas gdy działalność w stowarzyszeniach jest ze swej istoty działaniem opartym na stałych strukturach organizacyjnych. Proponowany art. 42. ust. 3 wyraźnie rozgranicza obie instytucje. Przepis ten stanowi, że nie jest wolontariuszem członek stowarzyszenia, działający na jego rzecz w ramach pracy społecznej. Potrzeba dokonania tego rozróżnienia wynika z faktu, że w praktyce obie instytucje bywają mylone. Często z członkami stowarzyszeń zawierane są dodatkowe porozumienia o wolontariacie, mimo że działanie na rzecz stowarzyszenia jest immanentnym elementem przynależności do niego. Tworzenie dwóch równoległych podstaw dla tej samej działalności nie znajduje uzasadnienia. Projekt ustawy ma na celu zapobieganie takim praktykom. Ma to znaczenie także z punktu widzenia konieczności rozwiania wątpliwości prawnych oraz uporządkowania pojęć na gruncie ustawowym. W tym sensie wyraźne rozgraniczenie tych instytucji ma nie tylko walor normatywny ale i informacyjny.
 
Moje stanowisko: Wprowadzenie ustawowego rozróżnienia wolontariusza wykonującego pracę na rzecz stowarzyszenia i członka tego stowarzyszenia wykonującego pracę na jego rzecz niesie wiele zagrożeń i jest moim zdaniem nieuzasadnione. Problemy wynikające z wprowadzenia tego przepisu mogą być następujące:
  • Uprzywilejowanie wolontariusza, który wykonuje jednorazowo jakieś działanie na rzecz stowarzyszenia czy fundacji w stosunku do członka organizacji jest sytuacją niezrozumiałą. Przepis ten działa przeciwko stowarzyszeniom, które zrzeszają wielu członków. Polski Związek Głuchych czy Związek Harcerstwa Polskiego opierają swoje działanie przede wszystkim na członkach a nie wolontariuszach – trudno mi wyobrazić sobie sytuację, że uregulowane ustawowo są stosunki pomiędzy organizacją a wolontariuszem (art. 44 ustawy) a jedynie w statutach organizacji uregulowane są stosunki pomiędzy członkiem a organizacją.
  • Nietraktowanie pracy członka stowarzyszenia jako wolontariatu może rodzić negatywne skutki w przypadku rozliczenia np. z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Procedury programu PARTNER III przewidują jako możliwy wkład własny pracę wolontariuszy. W przypadku dużej organizacji członkowskiej jaką jest PZG rozliczaliśmy w tym wypadku pracę społecznie działających członków zarządu czy innych członków organizacji. Po wprowadzeniu w życie omawianego przepisu sytuacja taka będzie niemożliwa. Podobnie rzecz może się mieć także z innymi dotującymi. We wzorze oferty z rozporządzenia MPiPS także wynika informacja o wolontariuszach a nie o członkach stowarzyszenia pracujących na jego rzecz.
  • W przypadku wystawiania uczniom ocen ze sprawowania w szkołach ponadgimnazjalnych oraz w procesie rekrutacyjnym do tych szkół można otrzymać dodatkowe punkty za wolontariat. To znaczy, że po wprowadzeniu wzmiankowanego przepisu bardziej „wartościowa” okaże się godzina pracy przy jakiejś imprezie jest więcej warta niż 1000 godzin pracy w stowarzyszeniu.

Odnoszę generalne wrażenie, że nie ma wcale potrzeby by zmieniać istniejący zapis w ustawie. A jeśli to raczej idąc w tym kierunku by zrównać prawa członka stowarzyszenia z prawami wolontariusza lub zapisać w ustawie przepis odwrotny do proponowanego: że praca w stowarzyszeniu jest WOLONTARIATEM w rozumieniu ustawy. Jestem przekonany, że to jest właśnie zmiana oczekiwana przez III sektor ze szczególnym uwzględnieniem stowarzyszeń skupiających wielu członków. Istnieje bowiem ryzyko, że po wprowadzeniu omawianego przepisu będziemy mieli stowarzyszenia piętnastoosobowe za to otoczone szeroką rzeszą wolontariuszy.
22:29, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 maja 2008
Wniosek do NSH
Dawno tu nie zaglądałem. Ale jednak może się poprawię :) i będę pisał częściej. Co do remanentów z przeszłości to NSH odpisał mi, że nie zajmie się moim wnioskiem bo nie zachodzą ku temu żadne przesłanki. To znaczy, że nic się w ZHP nie zmieniło od zjazdu bydgoskiego do momentu gdy wysłałem wniosek.
 
W ogóle to muszę się chyba z NSH zgodzić. Co prawda nie w kwestii, że taka uchwała była mądra i słuszna ale w takiej, że nic się w ZHP od zjazdu bydgoskiego nie zmieniło. Dłuższy czas myślałem o przyglądaniu się temu z zainteresowaniem i życzliwym nastawieniem. W końcu mimo, że dawni koledzy załatwili nas na zjeździe i do dzisiaj samopoczucie z tego powodu dość słabe pozostaje, to jednak udało się odsunąć od władzy taką władzę, która sobie z rządzeniem nie radziła. Wiadomo początkowy okres trzeba się zorientować o co chodzi, jak pracować, jakie są potrzeby i problemy. No ale już minęło prawie 9 miesięcy. W tym czasie to można dziecko urodzić a co dopiero zacząć się brać za jakieś sensowne działania w organizacji, która potrzebuje zmian jak kania dżdżu.
 
Niestety nic się nie dzieje. O nie przepraszam. Dzieje się. Udało się rozwiązać problem krzyża harcerskiego. To nic, że GK problem ten sama wygenerowała ale za to jak go później bohatersko rozwiązała. Konkretnie to nic się nie zmieniło od uchwały z 1989 roku ale jaka piękna dyskusja odbyła się wewnątrz związku. Na zewnątrz zresztą też. ZHR bratersko postraszył nas sądem i trochę politykami. Okazało się jednak, że zbiorowa mądrość ZHP jednak zadziałała. Wydaje mi się, że kwestie krzyża były jedynymi w których odczuwalne było jakieś działanie GK. Sądzę, że dość smutna to konstatacja. 
 
Żeby jednak było optymistycznie i wiosennie. Dwa tygodnie temu prowadziłem zajęcia na kursie kadry obozowej w moim hufcu. To w ogóle pomogło na wszystko. Znów wierzę w moją organizację. I zupełnie nie przeszkadza mi (no dobrze - prawie mi nie przeszkadza) nieudolność władz naczelnych ZHP i fakt, że moja Chorągiew też jakby zawiesiła swoje działanie.
10:42, kowlaklodz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9